:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 5°C
powietrze Umiarkowane

Agresja w szkole. Klasa pustoszeje, sprawą zajmują się policja i sąd – cd.

Wydarzenia, Agresja szkole Klasa pustoszeje sprawą zajmują policja - zdjęcie, fotografia
Redakcja 06/11/2019 12:28

Wracamy do tematu agresji w Szkole Podstawowej nr 16 na legnickich Piekarach. Nasz artykuł wywołał prawdziwą burzę w internecie. Po jego publikacji skontaktowała się z nami matka chłopca, który oskarżany jest o przemoc wobec rówieśników i stwarzanie problemów wychowawczych. List kobiety przytaczamy w całości – pisownia oryginalna.

Nie jest prawdą, że poprzedni wychowawca miał problem tylko z jednym uczniem. Wszystkie sytuacje opisane w artykule powodowali inni uczniowie, których poznały moje dzieci przychodząc do I klasy w Szkole Podstawowej nr 16. Agresja w tej klasie była od początku jej zawiązania a ponieważ mój syn łatwo ulega wpływom, dlatego ci jego koledzy zwalali na niego wszystko, co było udziałem, co najmniej kilku chłopców. Takiego przykładu z domu nie miał.

Według wcześniejszej Pani wychowawczyni wśród tzw. wzorowych uczniów były dzieci, które np.: płakały na lekcji, nie umiały współpracować, łamały ręce, biły dzieci na świetlicy a nawet w sytuacji, kiedy do pobitego ucznia przyjechało Pogotowie do szkoły. Natomiast dzieci, które według niej były niegrzeczne karała, np: wywieszając je na tablicy na forum klasy, nie brała ich na wycieczki, potrafiła nawet zasugerować rodzicą, żeby wypisać dziecko z zajęć dodatkowych czy podawać leki uspokajające.

Jednocześnie informuję, iż w obecnej chwili dokucza moim dzieciom rodzeństwo matki pobitego chłopca, który specjalnie prowokuje mojego syna, aby móc poniżyć moją rodzinę w opinii publicznej i nie tylko. I na koniec wplątuje innego chłopca z klasy w to wszystko.

Nie jest prawdą również, iż mój syn wraz ze mną atakujemy tamta rodzinę na ulicy, ponieważ nie rozmawiamy od 2 klasy Szkoły Podstawowej z tamtą matką żeby zapobiec dalszym konsekwencjom. A były sytuacje, że mój syn był bity przez tego drugiego chłopca i nie byłam wtedy konfidentem składającym wszędzie donosy.

Nadmieniam, iż kojarzę jedną z takich sytuacji w okresie wakacyjnym w 2018 gdzie rodzeństwo matki pobitego chłopca wyzywało cała naszą trójkę do mojej córki, która bawiła się w okolicach ich miejsca zamieszkania od murzynów, brudasów, głupków, grubasów, że mamy pusto w lodówce itp.. Po nieudanej konfrontacji i straszeniem mnie policja zgłosiłam ten fakt w Wydziale ds. nieletnich i patologii Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.

Dodaję, iż nie jest prawda także, że afiszuję się nie wiadomo, jakimi znajomościami w kuratorium oświaty i policji. Pan Redaktor redagujący ten artykuł wybaczy, ale to ze akurat mój ojciec jest byłym Policjantem a moja mama byłym pracownikiem szkoły to ma się nijak do znajomości. Jakbym miała je aż takie pewnie bym była zatrudniona w którejś z tych instytucji. A tak nie jest. Pracuję w swojej własnej firmie, którą sama sobie wymarzyłam, stworzyłam i otworzyłam. I nikt nie będzie mi jej niszczył w taki sposób jak matka ponoć pobitego chłopca.

Prawdą jest natomiast, iż dzieci matki niby pobitego chłopca od początku obecnej 4 klasy prowokują najbardziej mojego syna do bójek robiąc to przez: wyzywanie, szczypanie, drapanie, roznoszenie plotek, straszenie Policją, Sądem czy starszym bratem kolegi z klasy, grożeniem, kopaniem, itp.

Prawdą jest również, iż Dyrekcja Szkoły Podstawowej robi wszystko żeby w klasie atmosfera się poprawiła i żeby już żaden inny uczeń nie odszedł z klasy. W dniu jutrzejszym mają się odbyć mediacje miedzy mną i ta drugą matką. Nie wiem, co z tego wyniknie, ale podejmę próbę porozumienia się z tą panią.

Moim skromnym zdaniem uważam również, iż artykuł (chodzi o naszą publikację - przyp. redakcja) jest na tyle nierzetelny i przedstawia tylko wersje matki niby pobitego ucznia i nauczyciela, który nie umiał sobie poradzić z klasą przez 3 lata ją prowadząc i dlatego tylu uczniów odeszło z niej.

Nadmieniam jednocześnie, iż na zebraniu zorganizowanym 08/10/2019 rodzice uczniów obecnych na nim w obecności nowego wychowawcy klasy, Pani Dyrektor Szkoły, Pedagoga Szkolnego i Psychologa Szkolnego przyznali się, że brali udział w zmowie rodziców i dlatego moje dzieci w wieku 8 lat znalazły się na przesłuchaniu w Wydziale ds. nieletnich Sądu Rejonowego w Legnicy oraz na badaniach w Zespole Sadowych Specjalistów w Głogowie. Matka jak twierdzi pobitego chłopca sobie wyszła z niego krzycząc na portierni coś w stylu, że dziecko mi pobili ja im tego nie podaruję. Ta matka pobitego chłopca chodziła nawet na skargi do kościoła na mojego syna a on oprócz tego, że chodzi na treningi piłkarskie chce się udzielać również w kościele. I wcale by mnie to nie zdziwiło, aby w tej zmowie brała również udział wychowawca tej klasy, ponieważ dalej obsmarowuje mojego syna i mnie, chociaż nie podano żadnych moich danych ani danych mojego dziecka.

Podsumowując zarówno z córką jak i z synem nie ma żadnych problemów wychowawczych a w stosunku do innych osób od małego są uczone: tolerancji, szacunku, współpracy, nie roznoszenia plotek oraz uczciwości itp.

W związku z tym, iż prowadzę własną działalność gospodarczą nie życzę sobie nękania, pomawiania, oczerniania, zniesławiania, obmawiania mnie i mojej rodziny nawet, jeżeli nie ma tam moich danych osobowych. To wszystko wpłynie nie tylko na opinie o mnie i ale i moją firmę, którą prowadzę.

W związku z tym, iż reprezentuję, jako rodzić ucznia i uczennicę tej klasy nie jestem zainteresowana dalszym nagłaśnianiem tej sprawy w innych dostępnych mediach. Proszę tylko o spokój, który jest bardzo potrzebny w celu poprawy atmosfery w klasie zarówno: pozostałym uczniom, rodzicom jak również Dyrekcji Szkoły wraz z obecnym wychowawcą klasy.

IMIĘ I NAZWISKO DO WIADOMOŚCI REDAKCJI

Agresja w szkole. Klasa pustoszeje, sprawą zajmują się policja i sąd – cd. komentarze opinie

  • Marek - niezalogowany 2019-11-08 02:42:56

    Mam już 25 lat i też w szkole podstawowej nr. 9 w Legnicy od pierwszej klasy byłem ofiarą przemocy. Agresor: synek nauczycielki Polskiego uczącej starsze klasy :)
    Broniąc się to zawsze ja dostawałem uwagi do zeszytu od wychowawczyni a następnie łomot od ojca w domu. I tak przynajmniej 2 razy w tygodniu. Chłopak wiedział co robi i że zawsze będzie górą. Wychowawczyni zawsze po stronie kolezanki z pracy :) nikt mi nie pomagał, żaden sąd... Nikt.. Ojciec za uwagi w zeszycie potrafił mnie skatowac, o czym jako dziecko mówiłem swojej nauczycielce i nic...
    Po latach czytam ten artykuł i jestem w stanie uwierzyć autorce tego listu.
    Ps. Do tej pory mojej dawnej wychowawczyni Pani Siwiec z sp9 mam ochotę napluć w twarz na ulicy za przyzwalanie na przemoc.
    Pani Luberze zarzucić mogę jedynie, że bedac nauczycielka miala syna snoba i gnoja.
    A Wojtkowi nie zapomnę do końca życia. Dla niego była to zabawa a dla mnie trauma do konca zycia. Moj ojciec dostal za swoje od życia i mnie. O resztę sie upomne kiedyś :)

    Jestem po Pani stronie droga autorko listu! Bądźcie twardzi!

  • Gość - niezalogowany 2019-11-08 02:46:57

    W Legnicy zawsze sprawiedliwość dosiegnie takich :) i nie sąd ją wyznaczy tylko przypadkowe spotkanie na imprezie czy ulicy :)

  • gość 2019-11-09 17:57:12

    Nie miałam zamiaru zabierać głosu w tej sprawie, ale nie sposób milczeć. Droga Pani. Najwyższy czas aby Pani zrozumiała, że to Pani choroba doprowadziła do sytuacji w tej klasie i tej szkole. Powtórzę - CHOROBA PSYCHICZNA!!!! Powinna Pani jak najszybciej znaleźć dobrego psychiatrę, co wyjdzie na dobre całej Pani rodzinie. Jest Pani niewydolną wychowawczo, arogancką, awanturniczą matką, która z klasy szkolnej zrobiła sobie pole bitwy. Opluwa Pani wszystkich i wszędzie nie widząc w niczym swojej winy. Tak się dzieje nie tylko w szkole, ale również w miejscu zamieszkania. Ludzie omijają Panią szerokim łukiem bo każdy kto Panią zna, wie, na co Panią stać. Dzieci na to patrzą i biorą przykład z mamy, no bo z kogo? Dlatego czują się tak bezkarne i dlatego są pozbawione najprostszych wzorców społecznego zachowania. Rodzice zabierali dzieci z tej klasy tylko i wyłącznie ze względu na Pani dzieci. Zrzuca Pani całą winę na wychowawcę, który próbował z Panią rozmawiać, tłumaczyć i wskazywać popełniane przez Panią błędy wychowawcze. Kilkakrotnie rodzice byli przypadkowymi świadkami Pani "rozmów" z wychowawcą nacechowanych arogancją i zwykłym chamstwem. Za grosz kultury nie było z Pani strony w tych konfrontacjach, a Pani dzieci były tego świadkami. Rodzice zabierali dzieci ponieważ właśnie Pani pociechy po prostu "rozwalały" lekcję. Nie było praktycznie dnia bez awantury, butnych zachowań i agresji ze strony bliźniąt. Dlaczego Pani nie przyjmie tego do wiadomości? Znałaby Pani zdanie rodziców na ten temat, był on poruszany na każdym zebraniu, ale Pani na zebrania nie przychodziła. Wolała Pani obrzucać rodziców stekami wyzwisk na ulicy, przystankach, a nawet w miejscu zamieszkania dzwoniąc domofonem i wylewając na nich stek obelg. Jest Pani chora. Mówi Pani o wykluczeniu dziecka z udziału w wycieczkach klasowych. Przecież była Pani z dziećmi na jednej z nich? Już Pani nie pamięta jak ta wycieczka wyglądała? To przypomnę. Tematem przewodnim była próba okiełznania Pani robrykanego syna, który ignorował wszelkie zasady bezpieczeństwa. Nawt Pani nie była w stanie nad nim zapanować. Gdyby miał On brać udział w kolejnych wycieczkach, byłaby to wycieczka jednoosobowa bo żaden z rodziców nie wyraziłby zgody na udział swojego dziecka w tej wyprawie. O tym również była rozmowa na zebraniu, na którym oczywiście Pani nie było. Więc co? Wychowawca miał organizować wycieczkę dla jednego ucznia rezygnując z reszty klasy, czy pojechać z klasą eliminując jednego uczestnika? Nie rozumiem, dlaczego to Pani nie przeniosła dzieci do innej szkoły? gdyby to Pani zrobiła, dziś klasa liczyłaby zapewne 24 uczniów, a nie 14. Odpowiedź jest prosta: który dyrektor wziąłby sobie takiego "cukierka" na głowę? Chyba tylko odbierający na tych samych falach co Pani. A takich - na szczęście brak. Niech Pani wreszcie przejrzy na oczy i zrozumie, że to co Pani robi, to ogromne wypaczenie charakterów dzieci. Nie mam pojęcia, dlaczego nikt w tym mieście nie jest w stanie dojrzeć problemu. Dlaczego żadna instytucja nie pochyli się nad losem tych nieszczęśliwych w sumie dzieci i nie skieruje matki na badania i terapię. Lepiej nie będzie, dopóki nie wkroczą tu specjaliści.

  • Gość - niezalogowany 2019-11-11 10:59:16

    Jestem rodzicem jednego z uczniów i szczerze mówiąc fakt tego, iż obie mamy (zarówno poszkodowanego, jak i sprawcy pobicia) postanowiły opowiadać o sytuacji w klasie na portalu internetowym jest dla mnie żenujący. Tym bardziej, że opublikowane teksty nie wyniosły do sprawy ABSOLUTNIE NIC. No może poza nieustannymi pytaniami bliższych i dalszych znajomych o sytuację w klasie. Szkoła dokłada wszelkich starań, aby atmosfera w klasie była przyjazna i wolna od agresywnych zachowań. Z doświadczenia wiem, że szkołę obowiązują procedury w tego typu sytuacjach, które zostały podjęte. Pamiętajmy jednak, że za zachowaniem dzieci stoją dorośli. Obie mamy przerzucają się winą, okazują sobie brak szacunku, a ich pociechy widząc to zachowują się agresywnie w stosunku do siebie. Pierwsza mama po nagłośnieniu sprawy postanowiła zabrać swoje dzieci do innej szkoły, druga została i oby nie poczuła się teraz wygraną, bo wcale nie ma ku temu powodów. Absolutnie zgadzam się z poprzednim wpisem, że autorka powyższego listu do redakcji powinna udać się po specjalistyczną pomoc, bo cierpią na tym dzieci. Uważam, że winić tu można jedynie służby, które do tej pory nie skierowały tej Pani na żadną terapię. Tej kobiecie trzeba pomóc dla dobra tych dzieci. A proszę wierzyć, że my jako rodzice próbowaliśmy robić to na każdy możliwy sposób zanim postanowiliśmy o złożeniu pisma z prośbą o wgląd w sytuację rodzinną.

  • Gość - niezalogowany 2019-11-12 09:08:28

    Pozwolę się i ja wypowiedzieć. Iż przed ostatni wpis bardzo popieram . Natomiast ostatni w polowicznie jestem również rodzicem z klasy . I mogę z ręką na sercu powiedzieć. Że artykuł Marzeny matki poszkodowanego dziecko . Wplynol na szkole nawet rodzice nie wiedzą jak ... , druga sprawa , Matka bliźniaków, miała ultimatum od Marzeny i szkoły i to nie wykorzystała. A szkoda bo pomogło by jej zachować jak to ona pisze reputację firmy. Złamała regulamin Mediacji i fałszywie przed spotkaniem medjacyjnym dała artykuł. I jeszcze śmie mówić do Marzeny oskarżać ja i zadać przeprosin i wycofania jedynej sprawy o pobicie jej syna . Tak samo ostatnio mamie innej kazała się czy jej dzieci przepraszać. To jej taktyka. A dopiero co Marzena ciagala po komisariatach bo składa na nia fałszywe oszczerstwa bez dowodów. Marzena do niej rękę wyciągów nie raz nie dwa ,Nie ma konfliktu tylko atak matki z dziećmi. Marzena ma jeszcze jedna córkę chora w szkole też ja bliźniaki czepiają. Ale co . Widziałam dokumenty i nie ma nic nie prawnie żadne inne dziecko jest nie ruszone. Wszystko jest prawnie i z zachowaniem rodo. Ma kobieta jaja na takie kroki ale się nie dziwię skoro nie ma.mocy innej na te sprawę A szkoła zresztą ja wspierała przy tym . To tyle . A.co do bliźniaków to jeśli ma się jakieś dowody o leczeniu lub zakończenie leczenia to do papiery . Tak jak ma Marzena przedstawione i tu jest prawdomownosc . Droga Agatko gdyby się dzieci twoje łączyły szkoła by to miała na.pismie . Jesteś nie dość że nie zdolna zaklamana.......z dziećmi to nie umiesz się sama.bronic swoimi krokami tylko działasz w.odwecie . A Marzena zabierając syna nie wygrywa Nie przegrywa . Odchodzi z dumą i wspaniała reputacja . Bo jej dzieci mają bardzo dobra reputację dlatego każda szkoła je chce .

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama