:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 10°C
powietrze Dobre

Miedź grała, aż miło. Ta drużyna nie ma prawa spaść z ekstraklasy!

 Piłka nożna, Miedź grała miło drużyna prawa spaść ekstraklasy! - zdjęcie, fotografia
Paweł Jantura 28/04/2019 14:38

Miedź Legnica wygrała 3:2 z Wisłą Płock wykonując tym samym milowy krok w kierunku utrzymania się w piłkarskiej Lotto Ekstraklasie. Z taką grą, jaką zespół trenera Dominika Nowaka zaprezentował w niedzielę, powinien walczyć o wyższe cele niż tylko uniknięcie degradacji.

Od kiedy „Nafciarzy” przejął Leszek Ojrzyński, grają jakby na stacjach swojego sponsora, tankowali do baku wyłącznie podrasowaną Vervę. Po zmianie na trenerskiej ławce (na początku kwietnia Ojrzyński zastąpił Kibu Vicunę), Wisła wygrała cztery kolejne mecze, ze Śląskiem Wrocław, Zagłębiem Sosnowiec, Wisłą Kraków i Koroną Kielce.

Było się więc kogo obawiać. Tym bardziej, że Miedź od czterech meczów (wliczając Puchar Polski) nie wygrała i mocno skomplikowała swoją sytuację w tabeli. Trzeba przyznać, że na własne życzenie, bo drużyna walcząca o utrzymanie nie może bawić się w Świętego Mikołaja i rozdawać takich prezentów, jak w Gdyni. Porażka z Arką, a właściwie bardziej jej okoliczności, na tyle poruszyła ultrasów, że złożyli piłkarzom wizytę na sobotnim treningu i przeprowadzili tzw. motywującą rozmowę.

Zareagował też Dominik Nowak dokonując czterech zmian w wyjściowym składzie, w tym aż trzy w defensywie – Kornel Osyra, Artur Pikk i Paweł Zieliński zastąpili odpowiednio Eltona Monteiro, Grzegorza Bartczaka i Aleksandara Miljkovicia.

No i Miedź wyszła na Wisłę z nożem w zębach. Zanim „Nafciarze” ogarnęli, co się dzieje na boisku, przegrywali 2:0. W obu przypadkach w roli głównej wystąpił Joan Roman. Hiszpan najpierw wykończył składną akcję, w której udział wzięło bez mała pół drużyny, a potem przymierzył z narożnika pola karnego. To był gol godny La Ligi! Podobnie zresztą jak koronkowa akcja, która dała Miedzi trzeciego gola autorstwa Petteriego Forsella (13 trafienie w sezonie).

To było prawie perfekcyjne 45 minut w wykonaniu Miedzi. Prawie, bo raz legnicka defensywa przysnęła (najwięcej pretensji można mieć do Pikka) i goście za sprawą Grzegorza Kuświka strzelili bramkę, która zwyczajnie im się nie należała. Gola – murowanego kandydata do tytułu trafienia sezonu, mógł zdobyć za to Juan Camara. Jego strzał przewrotką obił jednak poprzeczkę!

Po przerwie mecz „siadł”. Miedź szanowała wynik, nie atakowała już z taką pasją. Wisła z kolei próbowała strzelić kontaktową bramkę, ale brakowało jej argumentów. Inna sprawa, że Miedź zagrała bardzo uważnie w obronie, wystrzegając się głupich błędów, które w tym sezonie często kosztowały ją utratę punktów.

W drugich 45 minutach emocji było już jak na lekarstwo. Więcej niż ciekawych akcji i podbramkowych spięć było kartek (aż 8). Najważniejszym wydarzeniem tej części meczu była czerwona kartka dla Kornela Osyry i rzut karny zamieniony na gola przez Oskara Zawadę. Należy też zaznaczyć, że Miedź miała sporo szczęścia, bo w 90 min. Dominik Furman trafił w słupek! Koniec końców, Miedź odniosła bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie się. O jakości widowiska w drugiej połowie nikt za chwilę pamiętać nie będzie.

TRENERSKI DWUGŁOS PO MECZU:

Dominik Nowak (Miedź): - Po porażce z Arką znaleźliśmy się w dosyć dramatycznym momencie sezonu. Nie wiem jak można ustalać terminarz zmuszający do grania co trzy dni dopiero w decydującej fazie sezonu. Z Gdyni wróciliśmy nad ranem, niektórzy zawodnicy nawet porządnie nie spali. Nie było wiele czasu na przygotowania. Dziękuję moim piłkarzom za to, jak bardzo byli w dzisiejszym spotkaniu cierpliwi i jak znieśli ogromną presję. Końcówka kosztowała nas sporo nerwów. Absolutnie nie kazałem w przerwie cofać się piłkarzom. Mieliśmy wyjść na drugą połowę nastawieni podobnie. 

Leszek Ojrzyński (Wisła): - Mieliśmy zupełnie inne założenia na ten mecz. Z Koroną też byliśmy nieswoi, apatyczni, ale wtedy nam się udało i jednak zwyciężyliśmy. Teraz Miedź wykorzystała nasze powolne wchodzenie w mecz. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie można tak grać. Szkoda, że ta bramka na 3:2 padła tak późno. Oddaliśmy 27 strzałów na bramkę. Miedź w pierwszej połowie - 3 celne i miała 3 gole. To było trzecie spotkanie na przestrzeni sześciu dni. Megadawka, zwłaszcza jak doliczymy jeszcze dalekie podróże. Całe szczęście, że kolejny mecz mamy dopiero w piątek.

Miedź Legnica – Wisła Płock 3:2 (3:1)

Bramki: 1:0 Roman 5, 2:0 Roman 11, 2:1 Kuświk 28, 3:1 Forsell 36, 3:2 Zawada 86 (karny).

Miedź: Dżanajew Ż – Zieliński, Musa Ż, Osyra CZ 85, Pikk – Augustyniak Ż, B. Fernandez (89 Purzycki), Santana Ż (86 Monteiro)– Roman Ż (77 Ojamaa), Forsell, Camara.

Wisła: Żynel – McGing, Łasicki Ż, Uryga, Cabezali Ż – Borysiuk Ż/Ż/CZ 90+5, Dźwigała (46 Rasak), Furman, Marazas Ż, Łukowski (46 Ricardinho) – Kuświk (68 Zawada).

Miedź grała, aż miło. Ta drużyna nie ma prawa spaść z ekstraklasy! komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama