PILNE

Turbo dźwięki w Legnicy i szczery wywiad z Wojtkiem Hoffmanem

Muzyka Koncerty, Turbo dźwięki Legnicy szczery wywiad Wojtkiem Hoffmanem - zdjęcie, fotografia
11/03/2019 12:35

9 marca w legnickiej spiżarni zagrała legenda polskiego rocka, jedna z prekursorów rodzimego metalu - formacja Turbo. U boku dinozaurów rocka zagrały dwie młode formacje Hellhaim i Okrütnik. Specjalnie dla naszej redakcji obszernego i szczerego wywiadu udzielił lider Turbo Wojtek Hoffman. Rozmawialiśmy o najnowszych planach wydawniczych, sensie nagrywania płyt w XXI wieku, złodziejstwie w branży, muzycznym dojrzewaniu utytułowanego rockmana od bit bitu do thrashmetalowego Turbo, kondycji polskiego rocka, a także o tym dlaczego radzi młodym "wypier..lać" z Polski. Nie zabrakło także wątków legnickich.

Dość często bywacie w Legnicy, chyba lubicie to miejsce?

W zasadzie lubimy wszystkie miejsca, do jakich przyjeżdżamy, w Legnicy graliśmy już kilkukrotnie. Pierwszy raz byłem tutaj jeszcze w latach '80, potem była długa przerwa, chyba do 2014 r. Teraz jako Turbo przyjechaliśmy drugi raz po tej przerwie .  

Pamiętam trzy koncerty Turbo w Legnicy.

Czwarty raz jestem z Turbo?  Może być.  Pamiętam jeszcze, że z projektem Klenczona byłem na Wieczorze z Bardami dwa lata temu, więc łącznie cztery razy byłem wcześniej w Legnicy po tej przewie.

Pamiętasz koncert w Akademii Rycerskiej? Podpowiem, na bisie wydarzyło się coś raczej wyjątkowego.

Próbuje sobie przypomnieć.

Jak wam prąd wysiadł, a raczej coś wam zaczęło sprzęgać na ostatnim bisie i zagraliście unplugged, ale dosłownie bez prądu.

A tak, było coś takiego, rzeczywiście. Nie pamiętam szczegółów z prądem ale była taka sytuacja. Ktoś powiedział wtedy do mnie, słuchaj zagramy unplugged, ale tak w ogóle bez niczego, bez mikrofonu i bez gitary podłączonej.

Często zdarza się Wam tak grać?

Nie, nie, tylko z dwa razy chyba nam się zdarzyło w życiu.

Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych gitarzystów w Polsce, najbardziej utytułowanych, no i chyba jednym z najbardziej zmiennym w stylu grania?

Czy ja wiem? No, może ze względu na wiek, jakieś tam doświadczenie mam. 42 lata jestem na scenie, w sensie uprawiana zawodu, na gitarze gram od 12 roku życia.

I przeszedłeś na prawdę sporą ewolucję muzyczną. Mało kto dziś pamięta, że zaczynałeś w Czerwonych Gitarach, a Klenczon był twoją muzyczną inspiracją. Dziś doszedłeś, delikatnie mówiąc, do dość mocnej muzyki.

Słuchaj bo to jest tak, jak ja miałem 10 lat, to akurat powstały Czerwone Gitary. Nie było jeszcze wtedy takiej ostrej muzyki. Ta muzyka urodziła się pod koniec lat '60,  wtedy był czas Hendrixa, Zeppelinów, The Purple.  Już  miałem  wówczas 15 lat, więc zrobiłem łał, to mi się wtedy spodobało, dojrzewałem z tymi rodzajami muzyki. Dlatego ten przeskok był jakby naturalny, tak jak ta muzyka się rodziła i była coraz bardziej mocna, tak ja dorastałem i zacząłem chłonąć to, co aktualnie gram.

Trubo na początku też chyba szukało swojej formy. Był to mocny rock, ale widoczne były próby poszukiwań. 

Tak było ponieważ grał z nami Heniu Tomczak, czyli założyciel zespołu, który był bardzo hardrockowy, hardrockowo-bluesowy i dlatego to tak wyglądało. Ja chciałem jednak zawsze więcej do pieca dołożyć. Dlatego potem,  m.in. dzięki zmianom w składzie zespołu, zaczęliśmy realizować to co miałem w zamyśle.

Kilka lat minęło od waszej ostatniej płyty. Czy macie już coś nowego w planach, jakiś album studyjny?

Tak, materiał jest cały zrobiony. Nawet dwa materiały są przygotowane.  Do maja zeszłego roku była już cała płyta gotowa, w sensie materiału stworzonego. Przesłuchując ten materiał stwierdziłem jednak, że to nie jest to o co mi chodzi. Było to dla mnie za miękkie. Znaczy się jest to materiał typowo Turbowy, ale chyba bardziej przypomina płytę "Piąty żywioł" za którą nie przepadam. Jest to dla mnie taka płyta troszeczkę kompromisowa, a ja nie przepadam za kompromisami. Dlatego po koncercie w Poznaniu w zeszłym roku stwierdziłem, że tamten materiał wywalam i robię cały od nowa. Przez połowę listopada siedziałem dniami i nocami, no i w konsekwencji zrobiłem 9 utworów. Jestem bardzo zadowolony z tego, bo materiał na płytę jest bardzo mocny, wręcz thrashowy. Oczywiście też Turbowy, z zachowaniem melodii,  zagrywek gitarowych, lecz określiłbym go czymś pomiędzy "Kawalerią" a "Wojownikiem".

A ten pierwszy materiał, chyba tylko w cudzysłowu został wywalony? Pewnie zachowałeś go w jakimś archiwum i jest szansa, że kiedyś ujrzy światło dzienne?

Tak, mam ten materiał cały czas jest i można go użyć. Pewnie kiedyś to zrobię, ale trudno powiedzieć kiedy.

Co wybraliście dziś dla legniczan?

Całego "Wojownika", klika mocniejszych kawałków ze "Strażnika", "Kawalerii", "Żywiołu". To taka raczej naparzanka. Ani jednej ballady, te utwory jak np. słynne "Dorosłe dzieci" zostały na bisy.

Czy według Ciebie jest jakiś sens nagrywania dziś płyt? Ostatnio takim pytaniem sprowokował mnie Krzysztof Cugowski, rozwinąłem ten temat z innymi muzykami, chciałbym poznać też twoją opinie.

Jest. Chociażby dlatego, żeby mieć poczucie, że jednak pracujesz, że coś robisz, że nie grasz cięgle tylko tego samego, że nie odcinasz kuponów, tylko coś dalej robisz. Druga kwestia, to pytanie czy to ludzie kupią płyty, ale wiesz, no jednak kupują. Chociaż ludzie wolą najbardziej to co już znają, to przecież tamte rzeczy też kiedyś były nowe i nieznane. One dopiero po jakimś czasie stały się znane, popularne, lubiane. Tak należy robić z nowymi numerami. Rozgłośnie mają totalnie w dupie te nowe płyty, bo jak nie jesteś sformatowany w jakiejś dużej wytwórni fonograficznej, to nie ma ciebie na rynku muzycznym. Nas nie ma nigdzie, kompletnie, więc pozostaje nam tylko Internet, no i warto te płyty wydawać.

W tym momencie, jeżeli nie będziesz tego robił, to bez sensu jest w ogóle cokolwiek robić. To jest tak jakbyś już sobie wszystko odciął, siedział i czekał na śmierć. Wiesz, wiadomo, że ludzie mówiąc brutalnie kradną muzykę z Internetu. My na tym nie zarabiany, te wszystkie platformy streamingowe, to tak samo złodziejstwo jedno wielkie. No ale co mamy zrobić? Możesz się obrazić na wszystko, ale wtedy będziesz siedział w domu. Krzysiek sobie może pozwolić na to, bo zarobił na Budce Suflera ciężkie pieniądze, my nie możemy sobie na to pozwolić, my musimy to robić.

Jasne i warto dodać, że oryginalna płyta ma też zawsze wielką wartość dla fana, szczególnie ten moment, ten zapach, kiedy ją otwierasz. Myślę, że Internet mimo wielu zalet zabija jednak w pewnym sensie muzykę. Jak ktoś słucha muzyki na Youtube, to przeważnie trafia na przypadkowe wyrywki twórczośći, a płyty często są przemyślaną od początku do końca kompozycją. Trzeba je przesłuchać w całości, poznać jak książkę, nie można zacząć od środka, tylko przerobić od deski do deski. Więc ten cały dobrobyt Internetu, chyba po prostu niszczy przemyślany przekaz artysty?

Wiesz, zastanawiałem się ostatnio nad tym, i nie chciałbym oczywiście nikogo skrzywdzić, ale wydaje mi się, że w tej chwili większość ludzi w ogóle nie zastanawia się nad tym, dlaczego jest taka kolejność na płycie. Co ktoś miał na myśli układając płytę, tylko sobie puszcza wyrywkowo: to mi się podoba, to mi się nie podoba, a tamto siamto. Ja kiedy robię płytę, to długo myślę nad kompozycją,  przestawiam, ustawiam, sprawdzam, czy to wszystko ma jakiś logiczny sens. Dziś chyba ludzie nie zastanawiają się już nad tym. Kiedyś bardziej myśleliśmy, rozbieraliśmy na czynniki pierwsze każdą piosenkę, każdą płytę, każdy tekst. Ale to były inne czasy, też wtedy się czekało na każdą płytę, niemal jak na narodziny dziecka.

Ale jednak są dalej melomani, którzy kupują tą oryginalną płytę,  fani zespołu, którzy potrafią to docenić i chyba przede wszystkim dlatego warto wejść do studia?

Dlatego ja uważam że należy nagrywać płyty, bo wtedy też wyznaczasz sobie pewien kierunek, jakieś zadania i to prowadzi właśnie do tego, że nie umierasz powoli. Masz coś do wykonania, idziesz, musisz to zrobić. Jak zrobisz i masz siły, to robisz następną, i tak po cały czas. Takie działanie trzyma cię przy życiu. Jak nie będziesz tego robił, to jak mówiłem, pora umierać ... a ja nie chcę.

Jednak dzisiaj z rockiem nie jest chyba najlepiej w Polsce?

W  Polsce nie, na świecie jest cały czas w miarę normalnie.

Ale nie w Polsce?

W Polsce jest po prostu totalne dno.

I ciężko młodym ludziom jest się przebić, zagrać pierwsze koncerty...

Niema takiej opcji i przez najbliższe 10-20 lat nie będzie. Będzie tylko coraz gorzej. Wszyscy słuchają disco-polo, od dziecka, nawet studenci.

Bez przesady, są chyba jeszcze jacyś młodzi zapaleńcy, co wybierają rocka? 

Ale jest mało, to jest garstka.

Co byś poradził tym młodym zespołom z perspektywy twojego doświadczenia?

Spakować się i za przeproszeniem wypier...lać stąd na zachód. Bo tu jest dramat, naprawdę, a zwłaszcza dla młodych kapel. Jeżeli chcą coś zrobić, to muszą uciekać w tamtym kierunku, bez żadnej gwarancji na cokolwiek. Ale tutaj też nie ma żadnej gwarancji na cokolwiek. Ale zrozum, tam jak się uda, to się na prawdę uda. Behemotowi się udało, a to były trudne czasy, lecz powolutku dążyli do celu. Jest jeszcze m.in. Riverside, Vader, wiele innych zespołów, to na razie jakieś mgły, ale myślę, że to wszystko za chwilę tam zaistnieje dosyć poważnie. Jak rozmawiałem z chłopakami z Decapitated, to oni też mówili, że jest bardzo trudno. Jednak pomimo wszystko grają na zachodzie. Mogą grać jeszcze co najmniej 5 lat spokojnie. Każdy ich zna i te koncerty tam będą, a u nas w Polsce, jak nie jesteś medialny… to nie masz szans.

Fot. Mariusz Witkowski

Reklama

Turbo dźwięki w Legnicy i szczery wywiad z Wojtkiem Hoffmanem komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tulegnica.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

TUBON SP.Z. O.O. z siedzibą w LEGNICA 59-220, PLAC WOLNOŚCI 4

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"